sobota, 18 maja 2013

Kelly

Kontynuacja dnia trzeciego

[...] W pewnym momencie przeleciała mi myśl.
- Skrzydlica - wypowiedziałam to ze strachem w głosie.
***
Mata Kelly siedziała na fotelu i oglądała "M Jak Miłość", obok niej siedział jej mąż, tata Kelly. Czytał gazetę wędkarską, albowiem lubił łowić ryby i interesował się różnymi gatunkami ryb. Otworzył gazetę na stonie 53 pod ogólną nazwą "Atak".


"Tytuł: Atak Skrzydlicy
Tak. To prawda. Od niedawna Skrzydlica pływa w jeziorze Hooser. Nie wiadomo jak ona tam żyje, ale widocznie czymś się żywi. Jest najprawdopodobniej tam od 3 dni. Pewien szalony człowiek po wakacjach w Egipcie złapał tam Skrzydlicę i wpóścił ją do Hańczy, po czym zostawił. Skrzydlica jest bardzo niebiespieczna, w jej płetwach jest jad, który jest bardzo bolesny, a w niektórych wypadkach śmiertelny. Podobno, gdy jeden nurek ją widział była mocno czerwona w białe paski. Jest już dorosłym osobnikiem, dlatego jest bardzo mocno niebezpieczna.  Szaleniec Stain, który już ją wpuścił zapłacił karę i trafił do więzienia na 3 lata, przy czym chodzi do psychologa i pediatry. Łowcy ryb niebezpiecznych już są w drodze do złapania tej ryby, ale może potrwać to parę dni, zanim będzie ona złapana, ponieważ jest przebiegła i trzeba przy niej być bardzo ostrożnym. Należy przez ostatnie dwa tygodnie trzymać się zdala od tego jeziora."


Po przeczytaniu tego reportażu ojciec Kelly zamarł w bez ruchu.
- Boże Święty! Boże Święty! Anno! Anno! - powiedział
Matka Kelly, Anna przerwała oglądanie i odezwała się do swojego męża.
- Tak Dawidzie? - odrzekła to z wielkim spokojem
- Nasza córka, nasza córka! Jest w niebezpieczeństwie! Nad jej jeziorem pływa Skrzydlica! Ona może umrzeć!
Anna zamarła. Szybko wsatała wzięła swój telefon i zadzwoniła do swojej córki.
- Ona nie odbiera! Boże! Próbowałam już 10 razy! Co my zrobimy!
***
Próbowałam szybko wyjść z wody, niestety skrzydlica pływała wokół mnie, każdy mój ruch był wycofywany, bo ona podpływała bliżej.
"I co ja teraz zrobię?" Mówiłam sobie z rozpaczą w głosie, w pewnym momencie usłyszałam czyiś głos w stu procentach był to głos męski, w tej chwili niski, ale przyjemny.

- Bądź spokojna! W końcu przestanie chcieć cię zaatakować! - krzyknął, chciaż i tak Kelly go nie usłyszała i postawiła krok do przodu, to był jej błąd, skrzydlica zaatakowała, otarła płetwą się o nogę Kelly, po chwili Kelly zajęczała z bólu. Nieznajomy podbiegł do niej złapał ją za rękę, po czym wziął ją na swoje ręce i wyciągnął z wody, całe jego buty były przemoczone, ale czego się nie robi, aby uratować ludzkie życie, położył ją ławkę, otulił ręcznikiem i znowu podniósł, nie ruszała się, zrozumiał, że straciła przytomność. Zaniósł ją do swojego pokoju, położył na łóżko i zadzwonił po karetkę, otarł ją znowu suchym ręcznikiem, założył jej swoją bluzę. Po chwili karetka przyjechała, wzięła ją i pojechała. Nieznajomy nie chciał jej zostawiać, miałby wyrzuty sumienia, więc pojechał z nią. Przez cały czas pielengniarka próbowała opatrzyć jej nogę i wypytywała nieznajomego.
- Co się jej stało?
- Zaatakowała ją skrzydlica.
- Jak szybko zaaragowałeś?
- Od razu. Wziąłem ją i zadzwoniłem do was.
Było oczywiście więcej pytań. Od razu po dojechaniu do szpitala nad Hańcze do swojej córki przyjechali rodzice z dziećmi i przyjaciele. Gdy wszystcy jechali Kelly pomału się budziła.
- C-co tu robię? G-gdzie ja jestem?
- Jesteś w szpitalu. Zaatakowała Cię skrzydlica po czym zemdlałaś, a ja Cię uratowałem.

- A-ale kim jesteś?
- Jestem Roan. Moją ojczyzną jest Londyn. Ojciec był Francuzem, był bardzo pracowity oi kochał mnie i swą żone, matka była Angielką. Po matce odziedziczyłem oczy i usta, po ojcu rysy twarzy i włosy.
Otarłam oczy, wyglądał na miłego i do tego był przystojny...
- A tak w ogóle, ładnie wyglądasz.
- Dziękuje...
Popatrzałam na niego, nie mogłam przestać się rumienić...
- A ty jak się nazywasz?
- Ja jestem Kelly. Matka i ojciec urodzili się i mieszkają w Londynie. Ogólnie to mieszkam na ulicy Świętej Anny. No, a ty?
- Ja jakoś dwie ulice dalej, na ulicy Dracona ;) Mieszkam tam od 1 tygodnia, ale chciałem jeszcze pojechać nad jezioro zanim zacznę tam chodzić do szkoły i w ogóle... 
- Rozumiem :) Umiesz jeździć konno?
- Tak, przu ulicy Dracona jest pole i niedlaleko tego pola jest stadina, tam mam dwa swoje konie, ogiera i klacz. 
- Fajnie :) Ja niestety nie mam... Chciałbyś może pójść ze mną gdy będę mogła wyjść z szpitalu do centrum handlowego?
Tę miłą rozmowę przerwał im świst otwierających się drzwi. Do sali weszli rodzice, siostra i brat. Amanda rzóciła się na siostre mówiąc :
- Siostra, nu nu być przy rybce!
Rodzice podbiegli do córki i przytulili ją mocno z łzami w oczach. W tym czasie Roan cicho wyszedł przez drzwi. Zastał tam całe 1D. Kelly Roan'owi powiedziała czemu tu przyjechała. Gdy zobatrzył 1D podszedł do każdego i powiedział coś miłego. Gdy stanął przy Zayn'ie który trzymał jedną ręką Ally powiedział tylko:
- Jesteś okropnym człowiekiem, nawet nie waż się tam wchodzić -powiedział gniewnie
- Co? - powiedział ironicznie Zayn
Roan nie odpowiedział, bo i tak już wyszedł z szpitala. Na przeciwko niego była kwiaciarnia i cukiernia. Poszedł do cukierni i kupił ciasteczka z napisami "Życzę Powrotu Do Zdrowia", pyszne ciasteczka z kawałkami czekolady z lukrowanym napisem. Potem poszedł do kwiaciarni wybrać dla niej kwiaty, wziął cztery białe róże.
***
Kelly leżała i rozmawiała z rodzicami. Opowiedziała dlaczego wyjechała, co robiła i jak to się stało z skrzydlicą.
- Skrzydlica nu nu! - powiedziała Amanda
- I widzisz? Mi dokuczałaś z Madeline, to teraz los się na tobie znęca - powiedział Alan
- Alan! Nie dokuczaj siostrze, nie ładnie tak. - powiedziała Anna - Amanda zrobiła coś dla ciebie w drodze jak jechaliśmy - po tym Amanda z swojej torebeczki wyjęła małego filcowego kotka.
- Piękny jest! - krzyknęła Kelly
***
Niall także wziął kwiaty i czekoladki dla Kelly. Roan już szedł z różami do Kelly, Niall już tam był i jej wręczył. Roan wszedł popatrzył na najlepsze na świecie czekoladki i najdroższe na świecie kwiaty, które dał Niall Kelly. Roan zauważył, że Kelly patrzy na niego  robi się czerwona, wbrew przestrogom doktora wstała, wzięła od niego prezent, powiedziała:
- Dziękuje, są przepiękne, na pewno lepsze niż te za złoto, za pieniądze zawsze były lepsze :) - dała małego całusa w policzek Roanowi. Niallowi chyba się to nie spodobało, że mu nie dała, a temu "dziadowi" dała. Po chwili Kelly załamały się nogi pod sobą, jej ojciec wziął ją i położył na łóżku.
- Musi odpocząć, zostawmy ją samą. - powedział ojciec Kelly
- A czy ja mogę zostać? - zapytał Roan
- I ja?
- I ja?
- I ja? - powiedzieli wszystcy z 1D
- Nie, jedynie Roan. - odrzekła mama Kelly

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz