poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Kelly

Wstałam o 10:28. Zeszłam na dół do rodziców i zapytałam się czy zrobić im śniadanie. Nie było ich, po chwili spostrzegłam na stoliku małą karteczkę, a na niej było napisane:

"Kochanie, podgrzej w mikrofalówce 
  sobie spaghetti, zrobiliśmy Ci wczoraj, 
  ale nie daliśmy Ci. Z twoją siostrzyczką
  pojechaliśmy do sklepu, chciała nową lalkę,
  nie dawała nam spokoju od czasu kiedy wstała
  więc z nią pojechaliśmy, po drodze wstąpimy
  do jej koleżanki Maji więc wrócimy wieczorem.
                                         Kochamy, mama i tata"

- Fajnie, rodziców nie ma. Mam dzień wolny, bez rodziców i Amandy. - pomyślała Kelly.
Zaraz potem poszłam do kuchni, siedział tam elegancko ubrany mój starszy o rok brat - Alan. Ubrany był w taki zestaw:

Jak go zobaczyłam wybuchłam śmiechem, pierwszy raz się tak ubrał. Chyba go to uraziło, bo wstał i chciał trzasnąć drzwiami.
- Ty wcale nie lepsza, jest prawie jedenasta, a ty w piżamie z motylem... - powiedział Alan
- No, ale o co Ci chodzi?!? Wystroiłeś się nie wiem po co i co w tym złego, że się śmieje? - zapytała Kelly
- No to, że ze mnie. - odpowiedział Alan - A, że jestem tak ubrany to nie twoja sprawa, ale okej. Idę na randkę z taką dziewczyną, nazywa się Madeline, mówią na nią Madi.
- Madeline? - znowu wybuchłam śmiechem
- Po co ja Ci to mówię, wrócę wieczorem, pa
Zezłoszczony Alan tym razem już trzasnął drzwiami i wyszedł.
- Życzę powodzenia - krzyknęłam przez okno - z tą, Madeline...
Podgrzałam sobie spaghetti i poszłam do salonu. Włączyłam TVN, byłam zdziwiona, występowali tam One Direction! Wyłączyłam telewizor i poszłam do swojego pokoju ubrać się. Włożyłam na siebie to:

No, ale bez pierścionka i wyszłam na miasto. Po drodze spotkałam Zyan'a.
- Hej - powiedziałam
- Cześć - odpowiedział Zyan - ładnie wyglądasz... Wybierasz się gdzieś?
- Czy kobieta nie może wyglądać ładnie bez okazji? 
- No jasne, że może. Organizuję imprezę za trzy dni, przyjdziesz? Będą różne sławne osoby, musisz się ubrać elegancko, będzie tam też reszta ekipy i Ally, szkoda, że nie ma Jessiki...
- Też za nią tęsknie... Idziemy tam razem, tak? Jako przyjaciele czy para?
- Jako przyjaciele... Muszę już iść, pa!
- Pa... - posmutniałam... Zyan mi się troszeczkę podobał, ale chyba ja mu nie... Taki trochę mało uczuciowy jest dla mnie i do tego mamy iść tam jako przyjaciele? No niestety... Poszłam do mojego ulubionego sklepu "Kiero".
"Zostało mi jeszcze 900 zł... Mogę zaszaleć!" - pomyślałam.
Kupiłam sobie takie oto ciuchy:
- Myślę, że są ładne. A jak nie będą się innym podobać to trudno. - powyślałam. Zestaw ten kosztował mnie 290 złoty. Zostało mi sporo kasy więc poszłam jeszcze do kina. Po paru godzinach poszłam do domu, nikogo jeszcze nie było. Zadzwoniłam do Ally i opowiedziałam jej o wszystkim. Zaprosiłam ją także na piżama-party, Ally się zgodziła. Było tak nudno, że znowu pojechałam do centrum handlowego i kupiłam sobie super śliczną piżamę, a wyglądała ona tak:
No, ale bez tej modelki. Wieczorem przyszła Amanda z rodzicami.
- Kochanie! Jestesmy! - Krzyknęli rodzice wchodząc na pierwszy stopień schodów prowadzących do mojego pokoju. Po chwili słyszałam wchodzące po schodach małe stupki. To była moja siostra, zapukała do drzwi, widziałam jej cień, wyraźnie trzymała coś w pudełku, dość dużym.
- Wejdź - powiedziałam
Wesoła Amanda wziągnęła pudełko do pokoju i rzuciła mi się na ręcę.
- Kelly... Mam coś dla ciebie... Wybrałam sama!
- Dziękuje! <3
- Proszę, tylko otwórz jak zejdę na dół...
- Okej.
Po chwili Amanda zbiegła po schodach. Zdzwiona podarunkiem, zeszłam na dół do rodziców i powiedziałam, że przyjdzie do mnie Ally. Gdy Ally przyszła obejrzeliśmy dokładnie pudełko.
- Co to może być? 
- Nie wiem... Amanda mi to dała...
Po chwili pudełko załomotało, otworzyłyśmy to z pośpiechem. W środku była miska, legowisko przyczepne do kaloryfera, obroża i trochę karmy, a co najdziwniejsze... Był tam kot! 
- I co zrobimy? - zapytałam
- No nie wiem... Nazwij go jakoś! - powiedziała Ally
- Czyba nie go, ale ją... Nazwę ją... Blue, bo ma niebieskie oczy!
- Ładnie... 
Całą noc nie przespałyśmy, plotkowałyśmy, zwierzałyśmy się, i gadałyśmy o chłopcach...
No, ale najpierw rozłożyłyśmy wszystko co było Blue, przez cały czas nam się łasiła. Dopiero o 6 w nocy zasnęłyśmy razem z nowym pupilem.

This is Blue. Is very sweet! Blue is puppy Kelly.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Następny post pojawi się albo
jutro, albo po jutrze. Liczę na 
to, że wam się podobało i na
komentarze! Pozdrawiam!
/Mrs.Malikowa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz